26 maja

Królowa Matka, czyli rzecz o tym, jak nie wyrzec się siebie, wypełniając królewskie obowiązki


Elizabeth Angela Marguerite Bowes-Lyon urodziła się 4 sierpnia 1900 roku w hrabstwie Hertfordshire, a przynajmniej tak się mówi, bo całkowitej pewności co do tego nie ma. Data jej narodzin, ich miejsce oraz tożsamość matki są bowiem od dawna dość szeroko dyskutowane. Podobno swoje trzecie imię i pseudonim "cookie", którym opisywali ją książę i księżna Windsoru, zawdzięczała biologicznej matce, francuskiej kucharce, Marguerite Rodiere. Czy tak było w rzeczywistości? Trudno powiedzieć. Oficjalnie jednak uważano ją za najmłodszą córkę 14. hrabiego Strathmore i Kinghorne oraz jego małżonki, Cecylii. Jako taka stanowiła niezłą partię, również dla członków rodziny królewskiej, chętnej w tamtym czasie do wprowadzenia odrobiny brytyjskiej krwi do swoich żył. Warto pamiętać, że początek lat 20. XX wieku to czas, w którym I wojna światowa była bardzo świeżym i bardzo drażliwym tematem, a Niemcy byli powszechnie nielubiani. Z tego powodu w 1917 roku BRK zmieniła swoje nazwisko z obco brzmiącego Sachsen-Coburg-Gotha na swojskie Windsor. Postanowiono też przychylniejszym okiem spoglądać na małżeństwa członków rodziny królewskiej z Brytyjczykami, zamiast preferowanych wcześniej książąt i księżniczek z innych europejskich dworów, będących najczęściej spokrewnionymi z BRK. 

Embed from Getty Images

Elżbieta wychowywała się m.in. w zamku Glamis, dzisiaj przez wielu uważanym za najbardziej nawiedzony zamek w Wielkiej Brytanii, a edukację odebrała z rąk często zmieniających się guwernantek. Podobno jej rodzina wcale nie chciała dla niej statusu księżnej, a i ona sama też początkowo nie była zachwycona tą wizją. Dwukrotnie odrzuciła oświadczyny księcia Yorku, który dopiero za trzecim razem przekonał ją do tego, że jest dla niej odpowiednim partnerem. Tym sposobem 26 kwietnia 1923 roku stanęła z nim na ślubnym kobiercu. Trzy lata później, 21 kwietnia 1926 roku, urodziła mu pierwszą córkę. Dali jej imię matki, czyli Elżbieta, co później było przyczyną małego zamieszania. Ale czy ktoś mógł wówczas przypuszczać, że obie panie zostaną królowymi Wielkiej Brytanii i że trzeba je będzie jakoś od siebie odróżniać? Raczej nie. 21 sierpnia 1930 roku na świat przyszła druga córka księcia i księżnej Yorku, którą nazwali Małgorzatą. 

Embed from Getty Images 

Być może sama Elżbieta uważała, że lata 20. wywróciły jej życie do góry nogami, bo to właśnie wtedy dołączyła do rodziny królewskiej, ale prawdziwa rewolucja czekała ją w latach 30. W 1936 roku zmarł król Jerzy V, a miejsce na tronie zajął starszy brat księcia Yorku, David, przyjmując imię Edwarda VIII. Ten jednak, jak wszyscy doskonale wiemy, postanowił ożenić się z Wallis Simpson, dwukrotną amerykańską rozwódką. Dwór nie mógł tego zaakceptować i zmusił nieposłusznego króla do abdykacji. Doprowadziło to do sytuacji, w której na tronie musiał zasiąść jego młodszy brat, Bertie, przyjmując imię Jerzego VI. Elżbieta stała się więc dość nieoczekiwanie królową małżonką. Wraz z mężem została koronowana w maju 1937 roku. Sporą popularność i przywiązanie poddanych zyskała w czasie II wojny światowej, kiedy to odmówiła ewakuacji i opuszczenia kraju. Wiele osób namawiało ją wówczas do przeczekania nalotów poza granicami Wielkiej Brytanii, np. w USA, ale właśnie wtedy wypowiedziała najsłynniejsze słowa w całym swoim życiu. Brzmiały one tak: dzieci nigdzie nie pojadą beze mnie. Ja nie opuszczę króla. A król nigdy nie wyjedzie. Łatwo sobie wyobrazić, że nawet najwspanialszy spec od wizerunku nie wymyśliłby sobie lepszego zdania w zaistniałych okolicznościach.


Embed from Getty Images 

Elżbieta swoje obowiązki wypełniała należycie i z urokiem, mimo że uważano ją za nieco apodyktyczną oraz nie stroniącą od dobrej zabawy. Zabawa ta jednak była zawsze w granicach wszelkich norm przyzwoitości i dobrego wychowania. Tąpnięcie w jej wymagającym, ale stabilnym i uporządkowanym życiu spowodowała śmierć męża. Jerzy VI zmarł 6 lutego 1952 roku, a tron objęła ich starsza córka, Elżbieta. Jednym z problemów, z jakimi musiał się wówczas zmierzyć dwór, była kwestia tytulatury. Zabrakło króla, ale za to kraj miał aż trzy królowe. Elżbieta II była tą najważniejszą, ale co zrobić z jej rodzicielką? Nie zdecydowano się nazywać jej Królową Wdową, jak to bywało w przeszłości, bo żyła jeszcze jej teściowa, królowa Maria i to w odniesieniu do niej stosowano to miano. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że zarówno panująca monarchini, jak i jej matka, nosiły to samo imię. Uznano więc w końcu, że tę drugą będzie się nazywać Królową Matką. Któż mógłby przypuszczać, że to określenie będzie funkcjonowało przez niemal kolejnych 50 lat i jeszcze na długo po śmierci szacownej damy.

W każdym razie na początku lat 50. Elżbieta przeżyła niemały szok, nie tylko związany ze śmiercią małżonka, do którego była bardzo przywiązana, ale i do idącej za nią zmiany swojego własnego statusu. Już nie była najważniejszą kobietą w kraju i jako osobie przyzwyczajonej do starego układu oraz, jak już wspomniałam, nieco apodyktycznej, trudno jej się było z tym faktem pogodzić. Tym bardziej, że Jerzy VI uchodził za człowieka, który chętnie powierzał żonie część swoich obowiązków, co z kolei jej bardzo odpowiadało. Elżbieta nie miała jednak wyjścia i zrobiła co do niej należało - zaczęła wspierać swoją córkę i jej następcę, księcia Karola, który był podobno jej ukochanym wnukiem.

Była patronem wielu organizacji, zaszczyciła swoją obecnością wiele uroczystości i odwiedziła kilka krajów w ramach pełnienia obowiązków publicznych. To, co zwracało uwagę Brytyjczyków, to jej wystawny tryb życia. Uwielbiała drogie rozrywki. Kolekcjonowała obrazy i inwestowała w konie. Była zagorzałą hazardzistką i miłośniczą whisky, z którą chyba kojarzy się do dziś. Do swoich ostatnich dni umiała się doskonale bawić, była serdeczna dla ludzi i charakteryzowała się dużym poczuciem humoru, a połączenie tego wszystkiego sprawiało, że uważano ją za osobę zupełnie niepowtarzalną. 


Embed from Getty Images 

Zmarła w Wielką Sobotę, 30 marca 2002 roku, w podeszłym wieku 101 lat. Przeżyła swojego męża o blisko pół wieku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Pięć po piątej , Blogger