22 stycznia

Wypadek samochodowy księcia Filipa


Wypadek samochodowy, w którym niedawno uczestniczył książę Filip, stał się tematem tak głośnym, że nie mogłam go dłużej ignorować, mimo że bardzo się starałam.

97-latek za kierownicą

Kilka dni temu 97-letni książę Edynburga był uczestnikiem wypadku, który choć nie był poważny, wyglądał naprawdę groźnie. Samochód, który prowadził mąż królowej Elżbiety w czwartkowe popołudnie, zderzył się w okolicach Sandringham z autem marki Kia, w wyniku czego książęcy Land Rover przewrócił się. Na szczęście księciu Filipowi nic się nie stało, ale podobno był mocno wstrząśnięty całym zdarzeniem. Kią podróżowały trzy osoby - dwie kobiety i kilkumiesięczne dziecko. Panie odniosły niewielkie obrażenia - jedna z nich ma złamany nadgarstek, a druga poobijane kolana. Policja, która pojawiła się na miejscu stwierdziła, że kierowcy obu pojazdów byli trzeźwi. 





Kryzys PR-owy

Wypadek, co zrozumiałe, przykuł dużą uwagę mediów, a zwłaszcza tzw. brukowców. Można jednak powiedzieć, że sama rodzina królewska również nie zrobiła zbyt wiele, aby poprawić tę sytuację. Dla księcia błyskawicznie sprowadzono nowe auto, w którym widziano go zaledwie dwa dni po wypadku bez zapiętych pasów. Na podobnym wykroczeniu została też przyłapana sama królowa Elżbieta II. Niemal jednocześnie media dotarły do poszkodowanych w zdarzeniu kobiet, które przyznały, że liczyły na kontakt od księcia, a tymczasem jedyne co dostały, to telefon od kogoś z otoczenia rodziny królewskiej. Nie padło też słowo "przepraszam", chociaż wiele wskazuje na to, że wina za wypadek spoczywa na księciu Edynburga. Miał on podobno zeznać, że oślepiło go słońce. 


Spóźniona reakcja


W efekcie tych wszystkich doniesień medialnych wiekowy Filip ponoć wreszcie skontaktował się z poszkodowaną rodziną. Pałac Buckingham natomiast potwierdził, że książę ma ważne prawo jazdy oraz że został on dokładnie przebadany, aby wykluczyć, że ucierpiał w jakikolwiek sposób w tym zdarzeniu. Według niektórych, ostatnie spotkanie księżnej Sussex z jednym z pracowników dworu, które miało miejsce w restauracji, było próbą odwrócenia uwagi od wypadku księcia. Policja nadal prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Nie wiadomo czy badane jest również to, dlaczego książę był w aucie sam, bo wszystko wskazuje na to, że tak właśnie było i że nie towarzyszył mu nikt z królewskiej ochrony. 


Co myślicie o tym wydarzeniu? I czy uważacie, że tak wiekowi ludzie powinni jeszcze mieć prawo do prowadzenia auta?


Przy okazji dodam jeszcze, że umożliwiłam komentowanie na tym blogu osobom, które nie mają założonego konta na Disqusie. Wystarczy zaznaczyć opcję "wolę pisać jako gość". 


Copyright © 2016 Pięć po piątej , Blogger