24 stycznia

Królewski ślub, czyli o tym jak uparta księżniczka Elżbieta dopięła swego

Jako że za sprawą księcia Harry’ego przed nami kolejny królewski ślub, warto byłoby przypomnieć sobie, jak wyglądały poprzednie tego typu wydarzenia na brytyjskim dworze królewskim. Dzisiaj cofniemy się do drugiej połowy lat 40., kiedy to młoda księżniczka okazała się na tyle uparta, aby przekonać swoich rodziców do ślubu z człowiekiem „z pożałowania godną garderobą”. Ale po kolei!

Księżniczka Elżbieta ze swoim narzeczonym, Filipem Mountbattenem
Według wszelkich źródeł ta historia rozpoczęła się latem 1939 roku w Dartmouth, mieście położonym w południowo-zachodniej Anglii, słynącym z tego, że jest siedzibą Royal Navy, czyli Królewskiej Marynarki Wojennej. Następczyni tronu i jej siostra, a także ich rodzice, mieli odwiedzić to miejsce, ale wybuchła tam epidemia świnki i wtedy to dalszy kuzyn króla, lord Louis Mountbatten, poprosił 18-letniego wówczas Filipa, związanego z grecką i duńską rodziną królewską, o opiekę nad młodymi księżniczkami. A czego by nie mówić o Filipie, przyznać mu trzeba jedno, swego czasu swoim wzrostem i urodą mógł wywrzeć wrażenie na niejednej pannie… i wywarł.

Świeżo upieczeni małżonkowie - Elżbieta i Filip 
Ta znajomość, a dokładniej kierunek w którym zaczęła zmierzać oraz połączenie tego z młodym wiekiem Elżbiety, nie spodobały się królewskiej parze. Nie tak wyobrażali sobie swojego zięcia i przyszłego księcia małżonka zarazem. Ich córka okazała się jednak bardzo uparta i rodzice musieli w końcu przeboleć jakoś niedostatki jej wybranka, takie jak powiązania z reżimem nazistowskim, kiepską garderobę, biedotę i zarozumiałość. Podjęli co prawda jeszcze jedną próbę „nawrócenia” Elżbiety, zabierając ją w czteromiesięczną podróż do Afryki i licząc na to, że w tym czasie pokona to uczucie, ale jak miał pokazać potem czas, na żadną z ich córek takie działania nigdy nie miały szans wpłynąć. Po powrocie księżniczki jej zaręczyny z Filipem zostały podane do publicznej wiadomości. Młody porucznik już wcześniej postarał się o brytyjskie obywatelstwo, zrzekając się greckiego. Ślub zaplanowano na 20 listopada tego samego, 1947, roku.

Jedno z pamiątkowych zdjęć
Kraj był wtedy, nazwijmy to poetycko, pogrążony w mroku. Świat dopiero co zakończył ciężką i drugą w przeciągu dość krótkiego czasu wielką, wyniszczającą wojnę. Nad Wielką Brytanią widniała wizja kryzysu finansowego. Mięsa, ubrań, paliwa i wielu innych dóbr ciągle brakowało i wszystko to wydawano ludziom na kupony, u nas zwane nieco później kartkami. Wydawało się więc, że w tych okolicznościach naród nie zechce hucznego i wystawnego królewskiego ślubu, ale okazało się, że jest w zasadzie odwrotnie. Najwidoczniej Brytyjczycy chcieli wreszcie mieć co świętować.

Wobec panujących nastrojów zdecydowano, że ślub odbędzie się w Opactwie Westministerskim, a więc że będzie to bardzo oficjalna i przede wszystkim publiczna uroczystość, co wtedy wcale nie było takie oczywiste. Ceremonia miała być transmitowana za pomocą radia, a do opactwa miały zostać wpuszczone kamery, aby w późniejszym czasie filmem z wydarzenia można się było podzielić z całym światem. Ze wszystkich zakątków nie tylko kraju, ale i globu zaczęły przychodzić góry prezentów, nawet tak osobliwych jak ananasy w puszce czy skondensowane mleko.
Obowiązkowe pokazanie się na słynnym balkonie
Suknię ślubną przyszłej królowej zaprojektował Brytyjczyk,  Norman Hartnell. Została wykonana z jedwabiu i tiulu. Znalazły się na niej haftowane elementy symbolizujące cztery narody Wielkiej Brytanii oraz ręcznie naszywane perełki w zawrotnej liczbie dziesięciu tysięcy. Diadem zdobiący głowę panny młodej został pożyczony od jej babki, królowej Marii, a uzupełniał go długi na cztery metry welon. Tort weselny miał 2,7 metra wysokości i ważył ponad 250 kilogramów. Ponoć kilka jego warstw zachowano na chrzest księcia Karola…
Pannę młodą do ołtarza poprowadził jej ojciec, król Jerzy VI. Towarzyszyło im aż osiem druhen (w tym siostra Elżbiety, Małgorzata) oraz dwóch paziów. Po uroczystości wszyscy udali się do Buckingham Palace, gdzie wykonano pamiątkowe zdjęcia. Co ciekawe, wykonała je ta sama firma, która odpowiada za fotografie z okazji diamentowej rocznicy ślubu ówczesnej pary młodej. Po sesji nowożeńcy oraz ich rodzina pojawili się na jednym z najsłynniejszych balkonów świata, aby pozdrowić zgromadzony tłum.
Zdjęcie wykonane z okazji 70 rocznicy ślubu królewskiej pary
Od tego ślubu pod koniec ubiegłego roku minęło siedemdziesiąt lat, a królewskie małżeństwo nadal trwa. Z okazji doniosłej rocznicy dziennikarka Allison Pearson napisała dla gazety The Telegraph słowa, które powtórzyły potem media na całym świecie, być może dlatego, że wydają się bardzo trafne:
„Elżbieta pokochała (Filipa) od pierwszego spotkania, kiedy miała 13 lat, i odmawiała nawet rozważenia bardziej pasujących kandydatów. On był jedynym aktem jej rebelii (wobec zasad monarchii). Ona – jego jedynym aktem poddania.”
I tym pozytywnym akcentem żegnamy się dzisiaj. Jeśli chcecie poczytać trochę więcej na temat samej Elżbiety II, zapraszam tutaj. A na teksty o kolejnych ślubach już wkrótce. Uwierzcie, ten był tylko zapowiedzią wielkich royal weddings, które czekały brytyjską rodzinę królewską w późniejszym czasie.
Źródła zdjęć: royal.uk, brides.com, hellomagazine.com, vogue.uk, express.co.uk
Copyright © 2016 Pięć po piątej , Blogger